Erotyczne przygody młodego czarodzieja
Blog > Komentarze do wpisu
Harry Porter i napalona doktorka

Harry Porter poeksperymentował trochę ze swoją Mocą. Nie wiedział jeszcze, jakie ograniczenia mają na nią wpływ, skąd się wzięła ani co dalej. Z początku nie przejmował się tym bardzo. Wiedział już na pewno, że z pomocą Mocy może zaliczyć każdą panienkę, na jaką ma ochotę, zmusić jaką do uległości bądź rozwiązłości, Moc przyciągała też czasem panienki wbrew woli Harrego.

Przeżył kilka obiecujących erotycznych przygód, zaliczył kilka koleżanek z klasy, ale przyszedł w końcu moment kryzys, moment zwątpienia, smuga cienia w pewnym sensie. Harry postanowił iść do lekarza, zbadać się. Chciał odkryć, co takiego jest w nim dziwnego. Chciał być taki, jak inni.

Po wszystkich obowiązkowych badaniach, krew, mocz, kał i tak dalej, okazało się, że jest zdrowy jak ryba piła. Poszedł jeszcze na prześwietlenie, tomografię czaszki, próbę wysiłkowa na cyklometrze, a potem uzbrojony w plik wydruków zgłosił się do gabinetu lekarskiego. Niestety... Lekarzem była kobieta. Całkiem młoda kobieta, choć niewątpliwie dojrzała. Z wielkim cycem, dodajmy.

Przejrzała badania, pomrukując coś pod nosem. Harry stał jak na ścięciu. Marzył o tym, aby nie doszło do niczego. I było dobrze, aż... W końcu hoża doktorka uniosła głowę. - Proszę się rozebrać - powiedziała. Harry zdjął koszulkę. - Spodnie też - powiedziała lekarka. - Majtki też - dodała po chwili.

Nieszczęsny Harry wyjąkał: - czy to konieczne? Lekarka podeszła na te słowa i spojrzała mu prosto w oczy. - Niezbędne - powiedziała, a biedny Harry spuścił majtki w dół i stanął nieruchomo. - To tylko badanie, tylko badanie - powtarzał sobie, starając się nie myślec o doktorce jako kobiecie, starając się nie wyczuwać zapachu jej perfum. A ona zajrzała mu w ucho, postukała pierś, ale w końcu, co było do przewidzenia, zainteresowała się penisem młodego czarodzieja.

- Proszę, proszę... - powiedziała, unosząc palcem zwisającego fiutka - Co my tu mamy?

Harry zacisnął zęby, całym wysiłkiem woli opanowując krew spływającą powoli do penisa. - Co z nim nie tak? - spytał.

- Niby wszystko w porządku - powiedziała lekarka - tylko ta błyskawiczka, hmmm... coś mi to przypomina, nie wiem jednak co. Poza tym jest jeden problem: nie stoi!

Po czym potrząsnęła fiutem Harrego. Tego biedak już nie wytrzymał. Poczuł, że penis zaczyna robić się gruby i długi, sztywniał w dłoni pani doktor, a przez ciało Harrego przepływały przyjemne prądy. - Usiądź na kozetce, przeprowadzimy próbę ssania - powiedziała, a Harry usiadł zrezygnowany, z fiutem sterczącym twardo do góry.

- Muszę zbadać odporność na ssanie i pocieranie -  powiedziała zboczona doktorka, pakując sobie penisa do buzi - A potem zbadać kolor i gęstość nasienia. To mówiąc rytmicznie zaczęła ssać i oblizywać Harrego, co jakiś czas wyjmując penisa z ust pieściła go też dłonią. Harry przymknął oczy, niespecjalnie zaskoczony, w końcu ostatnio zdarzało się to często. Poddał się rozkoszy. Doktorka ssała jak odkurzacz. Kiedy rozkręciła się i zaczęła przyspieszać, wyjęła penisa z ust i ścisnęła go mocniej dłonią. - Tak, tak... - wymruczała, przyspieszając coraz bardziej ruchy, co jakiś czas całując znamię w kształcie błyskawicy - Dobrze, dobrze...

Harry stęknął, sapnął, przymknął oczy i wystrzelił gorącą spermą prosto na swój brzuch. Pani doktor wytrzepała go do końca, potem obejrzała starannie nasienie i zmniejszającego sie penisa. Wytarła Harrego fartuchem, a potem podeszła do biurka i zaczęła skrobać coś w papierach, stojąc tyłem do Harrego.

Napalony młody czarodziej o potężnej mocy nie mógł długo spokojnie patrzyć ponętną dupkę lekarki. Na jej widoczną pod fartuchem , zgrabną talię. Momentalnie stwardniał znowu, wstał, podbiegł do niej, zadarł fartuch do góry i zaskoczeniem zobaczył, że pod nim nie ma bielizny. Dłońmi złapał więc obfite, prężne piersi pani doktor, a swojego penisa wsunął w mokra, jak się okazało, dziurkę, od tyłu. Lekarka oparła się dłońmi o biurko, sapnęła z zaskoczenia, a Hary ruszył do natarcia. Posuwał z całej siły, uderzał ciałem w zgrabną dupkę, penis wsuwał się wysuwał, doktorka wzdychała z rozkoszy, papiery spadały z biurka, które całe trzęsło się i przesuwało.

Nagle pani doktor zsunęła się z penisa Harrego, odwróciła, pociągnęła go w kierunku kozetki, posadziła, a sama siadła na Harrym, nabijając się do końca. Ruszyła mocno, telepiąc biodrami, poruszając sie do przodu i do tyłu, Harry rozerwał jej fartuch, aby dobrać się do piersi, wyjął je na zewnątrz i zaczął ssać mocno, podczas gdy lekarka wydawała z siebie coraz głośniejsze westchnienia.

Wreszcie doszła, z krzykiem na ustach, zrobiła się jeszcze bardziej mokra, odchyliła głowę do góry, ruszając się szybciej i szybciej, a podniecony Harry wystrzelił znowu, strzelał raz za razem, napełniając cipkę doktorki gorącym nasieniem, wstrząsany skurczami... Potem opadł bez sił na kozetkę.

Ona wstała i znowu podeszła do biurka. Harry odlatywał myślami, zrelaksowany i rozmarzony... Gdy wtem usłyszał dziwny szelest! Otworzył oczy, spojrzał na doktorkę... i z przerażeniem zauważył, że zniknęła! Na biurku leżał tylko fartuch.

Zanim Harry zdążył cokolwiek pomyśleć, zauważył siedzącą na oparciu krzesła... sowę! Sowa patrzyła na niego zimnymi, bezlitosnymi oczami. - Znajdź Rozwiązłą Magdę! - wyskrzeczała nagle.

I odleciała.

czwartek, 19 października 2006, sienkiewitz
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: